Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
XX koniec

XX koniec

Ok wiec najpierw kilka słów ode mnie. Tak historia kończy się w tym momencie, notka była przerabiana i przepisywana pewnie z 50 razy, nie wiem czy się wam spodoba, ale wydaje mi się ,że zawiera wszystko co zawierać powinna. Być może, zabiorę się za pisanie kolejnej historii i na pewno wtedy napiszę to tutaj, w tym momencie tego jeszcze nie wiem... Pozwolę sobie też na podziękowanie dwóm osobom Mizutenshi która wspierała mnie bardzo długo i mimo ,że ostatnio tu nie zaglądała wierze ,że jeszcze to przeczyta i Ann. która pisze 100x lepiej niż ja , a mimo to wciąż widzę od niej nowe komentarze dopingujące mnie do tworzenia. Tak więc wielki ukłon w waszą stronę i dziękuje =D

Wracali do wioski wśród okrzyków i śmiechów blondwłosego chłopaka. Cóż może chłopaka to kiepskie określenie, raczej mężczyzny, taaak zdecydowanie mężczyzny. W końcu ma piękną żonę, i córkę która już wkrótce będzie miała rodzeństwo, jeszcze tylko kilka miesięcy, radość blondyna nie miała granic…
- Zastanawialiśmy się nad imieniem, no wiesz jeżeli chłopiec to Jirajia, a może Sai? No wiesz Rin i Sai ładnie razem brzmi prawda??
- Mnie nie pytaj nie znałem go w zasadzie…
- A no też fakt, a jak będzie dziewczynka?? Masz jakiś pomysł ? Myślałem nad Tsunade, ale jeżeli mój skarbek miałby być podobny to babuni hokage to chyba podziękuje, ale wiesz w zasadzie…
- A może dziewczynkę zostaw Hinacie?!
- A co ty masz taki zły humor? Pewnie mi zazdrościsz ,prawda? Oczywiście ,że zazdrościsz, ale wiesz jak się weźmiesz do roboty to ty i Sakurka też możecie mieć bobasa. No wiesz jak już będzie ciemno…
- Ty mnie nie instruuj co ja mam robić jak jest ciemno!! To że wy się mnożycie jak króliki, nie znaczy ,że każdy tak chce!
- Nazwałeś mnie królikiem? O nie nazwałeś Hinate królikiem?! Odszczekaj to!
- Odszczekam jeżeli będziesz pierwszy u Tsunade, Już!
Dla obojga tego typu sprzeczki, wyścigi i pyskówki, były normą. Odbywały się na każdej wspólnej misji, które od kilku miesięcy otrzymywali notorycznie. Sasuke nie pamiętał już kiedy ostatni raz był na misji ze swoją żoną. Tak proszę państwa żoną! Dwa miesiące po powrocie do wioski nastał ten wielki dzień.. Mimo krzyków i gróźb Tsunade, powrót obszedł się bez większego echa. Dopiero później dowiedział się o napadzie i skojarzył przemowę hokage z jej liberalnym podejściem do sprawy, ale bynajmniej mu to nie przeszkadzało. Na początku mieszkali w domu państwa Haruno, on sam nie czuł się tam za dobrze, a po Sakurze widział też ,że dom przywołuje dużo bolesnych wspomnień. Dopiero kilka miesięcy temu rezydencja klanu Uchiha po generalnym remoncie została na nowo zamieszkana przez ostatniego potomka. Co do samego ślubu, była to piękna uroczystość Naruto i Hinata robili za drużbę i druhnę. Ceremonię prowadził ten sam duchowny co na ślubie Tenten i Nejiego. Mimo iż, ślub państwa Uchiha był w bardzo małej odległości czasowej od ślubu państwa Nara, nikt nie narzekał. W zasadzie wyszło to nawet na dobre, dzięki temu bracia Temarii nie musieli obracać w dwie strony z kraju piasku do ognia, a zostali jedynie na wizytacji w konoha-gakure. Biegnąc przez las Sasuke przypominał sobie układ stołów, dekoracje, swoje szykowania i chwilowe niepewności jakie nim szarpały ,aż do momentu kiedy zobaczył JĄ. Była piękna jak zawsze , ale trzeba przyznać ,że biel jest jej kolorem, mimo tylu zmartwień dotyczących sukienki, wyglądała zniewalająco, a kiedy uśmiechnęła się do niego i figlarnie puściła mu oczko, wiedział. Wiedział ,że z nikim innym nie chce dzielić życia, tylko z nią! Przed oczami stanął mu obraz tańczących państwa Nara i uśmiech na twarzy Sakury. To dla tego uśmiechu przez ponad miesiąc dzień w dzień wstawał o 3 rano i trenował walca, udało mu się. Kiedy nadszedł dzień ich wesela nie pomylił żadnego kroku, wszystko wyszło mu płynnie i delikatnie, widział jak bardzo jest z niego dumna. Nim przypomniał sobie coś jeszcze razem z towarzyszem wbiegli przez bramę Konohy. Za nimi unosił się kurz a przed nimi ludzie uciekali z drogi, w pewnym momencie na drogę przewrócił się drewniany wóz i obaj mężczyźni wskoczyli na pobliskie dachy, tylko po to aby po chwili stać na baczność w gabinecie czcigodnej Tsunade.
- No to teraz odszczekaj!
- Eh… odszczekuje, szczęśliwy?
- Odszczekaj całym zdaniem!
- A jak według ciebie głąbie wygląda odszczekanie połową zdania?!
-Już ty dobrze wiesz. Przecież właśnie to zrobiłeś!!!
- Ja coś zrobiłem? Młotku opanuj się
- Nie młotkuj mi tutaj!!
- Zamknąć się! Wpadacie tu i robicie jakiś teatrzyk, co wy sobie myślicie? Po pierwsze najpierw się puka…
-ale jakbym pukał to byłby remis , poza tym…
- Poza tym mówi hokage więc nie dawaj mi powodu bym miała zacząć napawać się władzą Naruto!! Nie obchodzą mnie wasze wyścigi, ani kłótnie, o cokolwiek poszło. ZROZUMIANO?!
- Hai, hai . Ale wiesz babciu jesteś nie sprawiedliwa , ja walczyłem o honor mojej damy serca, on powiedział ,że moja Hinatka jest…
- Wynocha nie będę tego słuchać! Jazda ale już!


Do domu wrócił najszybciej jak się da, wiedział ,że nie spodziewa się go już dziś. W zasadzie
Powinien wrócić dopiero za parę ładnych dni, ale misja okazała się prostsza niż myślał. Od pamiętnego dnia gdy zginęli jego rodzice, ani razu nie pomyślał o rezydencji Uchiha jako swoim domu. Ostatnimi czasy wszystko się zmieniła, wiedział dobrze dzięki komu tak się stało. Miał nadzieję ,że zastanie ją w kuchni albo czytającą książkę. Uwielbiał wtedy na nią patrzeć, miotanie się jego niezdarnej żony po kuchni było zabawne, a przyglądanie się kiedy czytała lub o czymś myślała, uspokajało go. Miała wtedy taką poważną minę, która absolutnie nie pasowała do całokształtu jej charakteru. Jego życzenie oczywiście… nie zostało spełnione, rezydencja była pusta, zdjął buty i pokierował się do kalendarza, obok wisiał harmonogram Sakury dotyczący jej pracy w szpitalu. „Czyli wróci dopiero w nocy” no cóż było tak wielokrotnie zdążył się już przyzwyczaić. Postanowił wziąć szybki prysznic i coś zjeść potem się zobaczy.


W pracy była od niedawna, z misji zrezygnowała tego samego dnia gdy dowiedziała się o ciąży Hinaty. Mimo ,że przyjaciółka mówiła ,że nie musi tego robić, Sakura czuła się w obowiązku. Ostatnia ciążka białookiej skończyła się śmiercią jednego dziecka, a drugie musiało walczyć o życie. W pewnym sensie różowowłosa oskarżała o to siebie, to stres związany z jej zniknięciem przyspieszył poród, a na dodatek nie było jej przy przyjaciółce wtedy kiedy go potrzebowała. Mimo tego zachowywała to w jakimś pudełku w swojej podświadomości i zaglądał do niego kiedy dopadały ja chwile nostalgii takie jak te. Sasuke był daleko, po powrocie do domu nie będzie komu odstraszyć tych ciemnych chmur wiszących nad jej głową, czasem łapały ją takie momenty gdy życie wydawało jej się zbyt trudne. Ale potem przypominała sobie tak miłe chwile jak uścisk Naruto gdy pierwszy raz po powrocie mógł ją wyściskać. Jak razem z Sasuke każdy zarobiony grosz wkładali w remont rezydencji Uchiha, mimo iż mieli duży kredyt niedawno wyszli na prosta. Zdecydowała się na sprzedaż domu, nie była to łatwa decyzja, wciąż kojarzył się on z jej rodzicami i chwilami słodkiej beztroski gdy była jeszcze dzieckiem. Mimo to zrobiła to , pomogła je w tym matka która po raz kolejny spotkała w śnie na jawie, czuła ,że dzięki temu odzyskała część rodziny i o ironio, właśnie dzięki temu kto ich jej zabrał. Od dawna nie myślała o Orochimaru od jakiegoś czasu nie dawał o sobie znać, z wyjątkiem snów które nad ranem ledwie majaczyły jej się w pamięci, ale była pewna ,że dotyczyła jaszczurki, za każdym razem kiedy misja Sasuke dotyczyła sannina, Sakura modliła się o jego bezpieczny powrót. O Buddo dzięki ci ,że zawsze tak się działo! Do pokoju w którym ukryła się pijąc kolejną już dziś kawę weszła nieznana jej pielęgniarka. Sakura uśmiechnęła się do niej ciepło i ruszyła na obchód, w końcu pacjenci czekają.


Kilka dni od powrotu ze wspólnej misji dwóch przyjaciół spotkało się w jednym z barów w wiosce liścia. Ciemnowłosy pił jedynie swoje piwo słuchając paplaniny blondyna co jakiś czas rzucając sarkastyczną uwagę
-A może takiego dużego pingwina! Widziałem na wystawie takiego nowego sklepu, albo… Już wiem a może kieckę? Kobiety lubią kieckę, taką wiesz różową będzie jej pasować do włosów, może z wstążkami i jakimiś błyskotkami? Jak to się nazywało… no ten tego… cykiny
-Cekiny młotku
W tej chwili Sasuke wyobraził sobie swoja żonę w dziecinnej różowej sukience z cekinami i wstążkami, trzymającą pingwina większego niż ona sama. Potrząsnął głowę aby uwolnić się od tych myśli tego było już za dużo.
-Weź cos realnego…Co ty kupiłeś Hinacie na ostatnie urodziny??
- Bukiet kwiatów i jej stare zdjęcie z mamą, wydębiłem je od Nejiego i oprawiłem w drewnianą ramkę.
-Co jakiś czas, potrafisz powiedzieć coś sensownego. Tylko ,że u mnie to nie przejdzie jest dużo takich zdjęć… Boże jeszcze dwa tygodnie , ale ja nie mam nawet pomysłu!
-Dekiel jesteś, nie liczy się co jej dasz . Ważne ,żeby wiedziała ,że pamiętałeś i się starałeś.
-Ale jak jej kupie pingwina to będę spać na wycieraczce przez miesiąc
- Chciałbym to zobaczyć!
-Jutro wraca Ai i Kyoko może oni mi coś podpowiedzą
Mówiąc to wstał i odsunął pusty już kufel
-Zbieraj się bo obje oberwiemy


Kyoko razem z Ai’em rozpoczęli życie wędrownicze. Podróżowali tak często jak się da, robili za doręczycieli rozmaitych dokumentów, zdobywali rzadkie rośliny potrzebne do leków, często też Tsunade wykorzystywała ich jako osobistych szpiegów kraju ognia. Obojgu taki układ pasował, spędzali ,że sobą tak wiele czasu jak chcieli, misje były tak ważne ,że nie narzekali na brak funduszy, a także często bywali w Konoha gdzie czkał na niech wciąż rosnący poczet przyjaciół. Ich ostatnia misja była po niezwykle rzadką i trudną do zdobycia roślinę, której Sakura potrzebowała w szpitalu. Podróż był cholernie długa i nudna, jednak Kyoko nie mogła ominąć kilku wiosek gdzie nakupowała wiele pamiątek w tym jedną unikatową rzecz specjalnie na zbliżające się urodziny przyjaciółki. Co z tego ,że przybędą z opóźnieniem? Grunt ,że zdążą na jej urodziny , tylko to się liczy.


Hinata zorganizowała przyjęcie, zaprosiła wszystkich których tylko mogła. Postanowiła więc ,że najlepszym miejscem będzie po prostu polana przez wioską. Naruto i Sasuke rozkładali namioty, Ino , Tenten, Shizune i Kurenai zajmowały się stołami na których z każdą chwilą piętrzyła się coraz większa ilość jedzenia.
-Mniej jedzenia było na naszym weselu- cichym szeptem powiedział to Naruto do kolegi niedoli, zaplątanego w płachtę białego namiotu.
-Masz rację ale ciii… Jak nas usłyszą to nie żyjemy.
-Wymyśliłeś jakiś prezent dla Sakury?
-Niby tak , ale nie wiem czy to będzie dobry pomysł
-Ej, no pokazuj a nie stoisz i się dołujesz
Nim Sasukę zdążył wyjąc mały pakunek z kieszeni na polanie pojawił się Kiba robiąc sporo hałasu. Podbiegł do Ino i mocno złapał ją w pasie. Ino spąsowiała na twarzy, owszem byli razem od paru miesięcy ale czy musiał na nią tak skakać?! Mimo to nie umiała się na niego wściekać i szybko wybuchła gromkim śmiechem.
-Ej! Kiba pomóż nam a nie dusisz nam pomoc stołową!
-Ja ci dam pomoc stołową zakuty łbie! Za kogo ty się masz?! Hinata weź wytresuj sobie męża!
Ino udawała złość, ale tak naprawdę siłą woli powstrzymywała się od śmiechu.
-Idę !Idę ! Choć swoją droga nie wiem o co tyle zamieszania, przecież miała już wcześniej urodziny , po co ta szopka?
-Maszeruj tam kochanie bo pożałujesz. I nigdy nie zadawaj pytania czemu 25urodziny kobiety są tak ważne! I pospiesz się bo się wkurzą i moje przyjęcie będziesz musiał robić sam beż ich pomocy!
-O zgrozo, dobrze już biegnę
Kiba pocałował tylko jeszcze swoją złotowłosą ukochaną i chwilę potem pomagał dwóm ciamajdom rozkładać namioty.


Była ciepła noc , na łące trwało pewne przyjęcie. Mimo tak późnej pory nikt nie zbierał się do domów.
-Och dziękuje. Czajnik , o Boże tak, o takim właśnie marzyłam dziękuję jeszcze raz!
Mówiąc to Sakura podeszła do stołu i położyła kolejny już czajnik na stół z prezentami.
-Cześć solenizantko! Przepraszamy za tak późne przyjście, dobrze ,że wszyscy mają mocne głowy i impreza jeszcze trwa.
Kyoko była ubrana w piękne białe kimono , włosy upięte były do góry i mimo że widać było właśnie ukończoną długą drogę, wyglądała zjawiskowo.
-Tak przepraszamy. Choć bylibyśmy godzinę temu gdyby ktoś nie miał nagle problemu z pakowaniem prezentu, ubieraniem i czesaniem.
-Zrzęda i tyle, a co do prezentu… Proszę!
Wyciągnęła przed siebie ręce w których trzymała małe pudełeczko w czerwonym papierze
-Najpierw was wyściskam, to najlepszy prezent, jesteście tu!
Kiedy zakończyły się powitania, Sakura i Kyoko odeszły trochę na bok by spokojnie porozmawiać.
-Naprawdę cieszę się że jesteście.
-Tak, tak a teraz prezent chcę już wiedzieć czy ci się spodoba. Kupiłam go na targu w wiosce tęczy, to zdaje się antyk, ale pasuje do ciebie
-W sensie ciągnie staroć do staroci?
-Nie nie no coś ty nie to miałam na myśli
Zakłopotanie na twarzy Kyoko mówiła co innego , ale Sakura nie miała ochoty na głupia pyskówkę. Otworzyła pudełko w którym znalazła piękną porcelanową , białą spinkę do włosów z wtopionym wzorem z masy perłowej.
-Kyoko jest piękne. Dziękuję!
Nie mogąc powiedzieć nic więcej rzuciła się dziewczynie na szyje
-To fajnie ale mam nadzieje , że pożyczysz mi ja za kilka miesięcy, no wiesz te przesądy, coś nowego coś pożyczonego itp.
Sakura uśmiechnęła się przezornie. Szykuje się kolejne wesele.


Do domu wrócili nad ranem. W zasadzie Sasuke wrócił a Sakura została przyniesiona śpiąc ,ale kto by się czepiał szczegółów? Zniósł ją do sypialni i zostawił samą. Wyszedł na balkon musiał cos przemyśleć. Postanowił dać jej prezent inny niż wszyscy. Nigdy więcej nie chciał widzieć, jej łez, a jednocześnie to co chciał zrobić, na pewno przysporzy jej ich wiele… O ironio!

Gdy obudziła się koło południa jej męża nie było w domu. Powoli zwlekła się z łóżka i ruszyła do łazienki gdzie spędziła kilka godzin grzejąc się w gorącej kąpieli, nakładając na twarz nowe maseczki, wcierała pachnące olejki i balsamy, robiła to co zawsze chciała a na co nigdy nie znajdowała czasu. Kiedy wyszła Sasuke wciąż nie było, zeszła na dół, zrobiła sobie dużą kawę i stosik kanapek, zaczęła oglądać prezenty z wczorajszego przyjęcia. Siedziała w szlafroku, mokre włosy spadały jej po plecach ,w ustach miała kanapkę z szynka i ogórkiem a w rękach kolejną lokówkę. Uśmiechnęła się sama do siebie, czy wszyscy mają ją za aż tak pustą, same lokówki, zestawy do makijażu i ozdobne szczotki. Aluzja?
Kiedy skończyła , położyła się na kanapie i w plecy wbiło jej się jeszcze jedno pudełeczko, wstała i powoli otworzyła wieczko, w środku spoczywał tradycyjny japoński wachlarz, był trochę poniszczony i widać ,że często używany. Gdy go otworzyła zobaczyła pokraczne rysunki kwiatów i liści, uśmiechnęła się w duchu, pomyślała ,że może to od syna Nejiego albo… W tym momencie spostrzegła list na podłodze…


Kochana Sakuro!
Ten pokraczny wachlarz jest ode mnie, nie od dziecka z paraliżem. Zrobiłem go dla mamy w jej ostatnie urodziny przed moim pójściem do akademii. Wybacz ,że nie jest to coś bardziej kosztownego, ale pomyślałem ,że w tym będzie najwięcej mnie… A to właśnie chciałem osiągnąć zanim dowiesz się jeszcze czegoś. Dziś gdy tylko przyniosłem cię do domu, spakowałem się i ruszyłem na misję. Nie wiń Tsunade , sam nalegałem. Nie mogę znieść twojego płaczu w środku nocy i spłoszonego wzroku na wzmiankę o Orochimaru… Powinienem był zrobić to już dawno, pomszczę twoich rodziców, zapłaci za wszystkie wylane przez ciebie łzy. Nie wiem jak długo mnie nie będzie, ale obiecuję, że wrócę do ciebie!

Na zawsze twój ,Sasuke


Spadła z kanapy i gorzko zaczęła szlochać, wiedziała ,że nawet gdyby pobiegła go terasz szukać, nic to nie da. Jeżeli Sasuke coś sobie postanowił nie było odwrotu. Jak bardzo go teraz nienawidziła! Jak mógł ją zostawić, a w zasadzie ich… Nie zdążyła mu w końcu powiedzieć czegoś bardzo ważnego…


Na koniec napiszę ,że z walki rozegranej na wzgórzach koło wioski wodospadu, zwycięsko wyszedł Sasuke, który po 1,5 roku wrócił wreszcie do domu na stałe. Gdy nie zastał żony w domu i gdy ujrzał ją z dzieckiem w parku był pewien ,że jego ukochana ułożyła sobie życie bez niego. Wystarczył jednak jeden rzut oka na chłopca w jej ramionach… Tak więc po gorzkich łzach, szczerych przeprosinach i głośnych wyrzutach, państwo Uchiha wrócili do swojej rezydencji, wraz z synem o imieniu Kenji gdzie żyli długo i szczęśliwie (nareszcie) warto też dodać ,że Kenji był kropla w krople taki jak ojciec, z wyjątkiem oczu które odziedziczył po matce, w taki oto sposób słynne pokolenie sharingana wygasło. Ale czy komuś z tego powodu źle?



Kilka lat później mały Kenji spytał ojca co działo się gdy ruszył na osławioną przez lata wyprawę przeciw Orochimaru. Usłyszał w odpowiedzi tylko jedno zdanie
-To już zupełnie inna historia…


kohitsuji 18/12/2009 14:47:06 [Powrót] Komentuj



Pozwalam sobie zaśmiecić jeszcze raz Twoje komentarze. Requiem jest historią dwojga ludzi, para, która mnie pociąga dużo bardziej, ponieważ jest naprawdę surrealistyczna.
Na samym końcu, w ostatnim rozdziale, dam ich imiona :) Ale myślę, że i tak łatwo Ci się będzie domyśleć, o kogo chodzi.
Ann. 2/01/2010 18:08:22
| brak www IP: 89.229.128.140

Szczerze.? Zajebiste;) Świetne. Zaczęłam czytać to opowiadanie dzisiaj popołudniu i tak mnie wciągnęło, że przeczytałam całe. Niesamowicie zainteresowała mnie ta historia:) Jestem pod wielkim wrażeniem twoich umiejętności pisarskich. Pozdrawiam.
Ann. 26/12/2009 23:52:02
| brak www IP: 95.160.105.251

Mała niespodzianka w linku ;]
Ann. 25/12/2009 18:01:18
| brak www IP: 89.229.143.216

To już koniec? :(

Mam nadzieję, że mimo to będziesz pisać coś nowego:) a, i NIE piszę lepiej od Ciebie! Po prostu nasze style się różnią. Złapałam kilka błędów składniowych i literówek, ale że sama jestem człowiekiem, nie wypominam :)

Mam nadzieję, że przeczytam coś nowego, co wyjdzie spod Twojego "pióra"/ klawiatury :)
Ann. 18/12/2009 19:48:08
| brak www IP: 89.229.143.216






+Book
wielu ninja już tu była,ale tylko tylu zostawiło p
Dodaj do Księgi

Writings: 4


+About

Strona Główna

Dodaj do Ulubionych

You are 54451 ninja


+Site
Jestem marzycielka urodzoną w 92' roku. Mam w sobie wciąż małe dziecko które często bierze górę nad poczuciem wieku i odpowiedzialności.To opowiadanie to moja odskocznia od świata mam nadzieje ,że dzięki blogowi skorzysta z niej także ktoś inny =D


+Archives
2009 Grudzień Październik Czerwiec Kwiecień Luty 2008 Grudzień Październik Wrzesień Sierpień Czerwiec Maj Kwiecień


+Friends














+Links
blog który mnie poprostu zaczarował :P
boski blog
=)=)
http://nejiten.blog.onet.pl/
kunaiwoko
ocenki =
blog ankoku



+Music



+Credits
Layout by: Misuzu
Pic by: Raccoon
Powered by: Blog4u.pl